Wyruchałem moją pijaną laskę

Wyruchałem moją pijaną laskę.

Była już ok 1 w nocy, a moja dziewczyna nie wracała z „babskiego wieczoru”, który systematycznie sobie urządzała z koleżankami, co parę miesięcy. Denerwowałem się trochę, bo ani nie zadzwoniła, ani nie odbierała telefonu. W końcu usłyszałem dzwonek do drzwi, miała swój klucz, ale pewnie nie chciało jej się szukać w torebce. Kiedy otworzyłem wszystko stało się jasne, w drzwiach stała mocno wstawiona Sandra.
– Jestem – powiedziała, tak jakbym jej przed sobą nie widział.
– Widzę, że jesteś – odparłem trochę zły, bo wróciła bardzo późno nie informując, co się z nią dzieje. Jednak takich tematów nie ma, co poruszać z podpitymi więc nic nie powiedziałem.

– I co robimy kochanie? – spytała, kiedy z lekkim trudem zdejmowała buty.
Obserwowałem to z niepokojem, gotowy na chwycenie jej, gdyby prawa grawitacji wygrały z moją laską. Dała radę, rozrzuciła buty po przedpokoju i dosłownie wpadła na kanapę. Usiadła w rozkroku wręcz z rozwalonymi na bok nogami, a nie jak zawsze z pełną dystynkcji klasą ukrywającą pod spódniczka swoje wdzięki. Zerknąłem na jej czerwone majtki, które prezentowała w całej okazałości.
– I co robimy? – ponowiła pytanie.
Oderwałem wzrok od jej krocza mówiąc w lekkim zamyśleniu:
– Idziemy spać, już po pierwszej w nocy, a Tobie trzeba snu. Mocno się wstawiłaś.
– Nie wstawiłam, a upiłam. Ten dzień tak się nie skończy.
Kończąc zdanie chwyciła za mój pasek od spodni i przyciągnęła mnie do siebie. Stałem przed nią, a ona siedząc na kanapie spoglądała na mnie z dołu.

Opowiadanie erotyczne z serwisu zarwij.pl

Wyruchałem moją pijaną laskę.

Dodaj komentarz

jeden × dwa =